Co zabiera choroba psychiczna? Zacznijmy od obalenia mitu, bo bez niego wszystko pozostaje zagmatwane.
Schizofrenia to nie:
- dwie osobowości,
- przemoc nieodłącznie związana z tą chorobą,
- głupota,
- lenistwo!
Schizofrenia to:
- zaburzenie o złożonej neurobiologii,
- stan, w którym mózg nie analizuje już precyzyjnie rzeczywistości,
- podróż, która wpływa na percepcję, myślenie, emocje i relacje,
- coś, co niszczy życie po cichu, a nie otwarcie…
Większość strat nie wynika bezpośrednio z halucynacji czy urojeń. Choć są zauważalne i dlatego przyciągają uwagę, prawdziwe spustoszenie tkwi w negatywnych objawach i społecznych konsekwencjach choroby.
O tym właśnie jest ten tekst.
Pierwsza rzecz, której potrzebujesz: zaufaj swojemu umysłowi.
To przełomowy moment.
Nie ma już odwrotu, gdy uświadomisz sobie, że Twoje myśli mogą cię zwodzić. Coś się psuje. Na zawsze.
Nagle:
Nie możesz już stwierdzić, czy to, co słyszysz, jest prawdą, nie możesz ocenić, czy interpretacja jest poprawna, tylko dlatego, że brzmi „makabrycznie”. Możesz zadać sobie to pytanie, zanim zrobi to ktokolwiek inny. To nie romantyczna „filozoficzna wątpliwość”. To codzienne, bolesne badanie własnego umysłu. „Czy jestem po prostu zbyt wrażliwy, czy ktoś naprawdę mówi za mnie?” „Czy to intuicja, czy szaleństwo?” „Czy mogę zaufać swoim uczuciom?”
Wyobraź sobie, że Twój wewnętrzny system nawigacyjny stale kieruje Cię w złym kierunku. I nigdy nie wiesz, kiedy.
Takie jest życie.
Wtedy Twoja uwaga błądzi. Twoja koncentracja. Twoje myśli. Wiele osób myśli, że schizofrenia oznacza głównie widzenie rzeczy, których nie ma.
Ale znacznie częściej jest tak:
- Luki w myślach,
- Zdania, które zaczynasz i przerywasz w połowie,
- Książki, których nie możesz przeczytać,
- Rozmowy, które utrudniają wspinaczkę,
- Objawy poznawcze są jak opóźnienie w systemie, ciągłe opóźnienie. Chcesz się skoncentrować.
Nauka nie wchodzi już w grę. Praca prowadzi do porażki. „Ambicja” brzmi jak obce słowo. Nie dlatego, że nie próbowałeś. Mózg po prostu działa inaczej.
Choroba pozbawia cię uczuć. I to w sposób, którego nikt nie rozumie.
To jeden z najbardziej bolesnych paradoksów.
Schizofrenia = chaos emocjonalny?
Znacznie częściej jest odwrotnie. Zauważalne staje się spłaszczenie emocji:
- Słabsza radość.
- Powierzchowny smutek.
- Brak iskry entuzjazmu.
- Miłość nie jest już taka sama jak kiedyś.
- Wydajesz się obojętny.
- W środku często jesteś… pusty…
Ale pozbawia Cię ona wolności przebywania wśród ludzi…
Tłumy są wyczerpujące. Rozmowy wysysają energię.
Kontakt wzrokowy z innymi ludźmi może być przytłaczający. Pojawia się strach przed osądem: czy zauważą, że coś jest nie tak?
Niektóre związki rozpadają się same. Niektóre potrzebują czasu, aby się rozpaść.
Po pierwsze, jest mniej telefonów. Spotkania są odwoływane. „Nie masz energii”. Potem ludzie przestają zadawać pytania, zapraszać Cię do środka i próbować zrozumieć. I zapada cisza, która nie zawsze jest kojąca.
Kim jestem, kiedy jestem chory?
To pytanie pojawia się w kółko. W kółko. Bo diagnoza to nie tylko diagnoza medyczna. To egzystencjalne.
Zadajesz sobie pytanie: Czy to ja, czy choroba? Czy mój osąd odgrywa jakąś rolę? Czy mogę ufać sobie jako osobie? Ta niejednoznaczność granic w „ja”. A jeśli nikt nie pomoże Ci ich na nowo zdefiniować, łatwo zatracić się pod etykietą.
Lekarstwo: zarówno ratunek, jak i wydatek.
Farmakoterapia ratuje życie. Dosłownie. Ale nie jest za darmo. Leki przeciw psychotyczne mogą stabilizować myślenie, łagodzić psychozę i lęk, ale jednocześnie mogą oszczędzać energię, prowadzić do przyrostu masy ciała, otępienia emocjonalnego i spowolnienia reakcji.
I na koniec – jeśli dotarłeś do tego miejsca:
Jeśli interesuje Cię schizofrenia, zdrowie psychiczne i rozwój osobisty – wspaniale.
Ale pamiętaj: To nie są „historie”. To ludzkie życia.
Choroba psychiczna wymaga wiele.
Nie wymaga wszystkiego.
A czasami najlepszą rzeczą, jaką możemy zrobić jako społeczeństwo, jest nie wnoszenie wkładu.
Co zabiera choroba psychiczna w Twoim przypadku?
