Ten temat budzi lęk, ale też ciekawość. I nic dziwnego, bo filmy zrobiły tu sporo zamieszania. Ja chcę Ci to uporządkować spokojnie, bez sensacji i bez straszenia. Bo kiedy mieszamy pojęcia, rośnie wstyd, a maleje szansa na pomoc.
Dziś biorę na warsztat hasło: „Schizofrenia a osobowość rozdwojona” i rozkładam je na proste części. Tak, żebyś po lekturze umiał lub umiała powiedzieć: „Okej, wiem, o co chodzi”.
Schizofrenia a osobowość rozdwojona, o co naprawdę chodzi?
Najważniejsze na start: „osobowość rozdwojona” to potoczne określenie. Zwykle ludzie używają go błędnie, gdy myślą o schizofrenii. A to nie jest to samo.
Schizofrenia to zaburzenie z grupy psychoz. W skrócie chodzi o to, że mózg może inaczej interpretować rzeczywistość. Pojawiają się trudności w myśleniu, ocenianiu sytuacji i odbiorze bodźców. To bywa przerażające, ale da się to leczyć i stabilizować.
Z kolei dysocjacyjne zaburzenie tożsamości (DID) dotyczy rozdzielenia stanów tożsamości i pamięci. Nie sprowadzaj tego do bajki o „dwóch osobach w jednym ciele”. To skrót, który psuje obraz i krzywdzi ludzi.
Dlaczego ludzie mówią rozdwojenie, gdy chodzi o psychozę?
Filmy i seriale lubią prostą etykietę. Media często mieszają pojęcia, bo „tak brzmi mocniej”. Głosy i urojenia łatwo pomylić z drugim ja. Taki skrót robi szkodę, bo zwiększa stygmat i utrudnia proszenie o pomoc.
Najprostsza definicja obu pojęć w dwóch zdaniach.
Schizofrenia to stan, w którym myślenie i postrzeganie rzeczywistości mogą się rozjechać. DID to problem z ciągłością tożsamości i pamięci, jakby życie miało przerwy.
Jakie objawy najczęściej są mylone i jak je rozumieć bez straszenia?
W schizofrenii ludzie najczęściej kojarzą omamy słuchowe (na przykład słyszenie głosów), urojenia (silne przekonania niezgodne z faktami), chaos w myślach i mowie, a czasem spłycenie emocji i wycofanie. To nie musi wyglądać „filmowo”. Częściej to cichy kryzys i narastający stres.
W DID częściej pojawiają się luki w pamięci i poczucie odłączenia. Ktoś może czuć, że nie pamięta fragmentów dnia, albo że „nie jest sobą”. Brzmi podobnie? Tylko z daleka. Dlatego diagnozę stawia specjalista, a internet nie zastąpi rozmowy i badania.
Głosy, urojenia i chaos w myślach to nie druga osobowość…
To objawy zaburzeń postrzegania i przekonań, nie przełączanie się w kogoś innego. Co ważne, wiele osób po kryzysie widzi, że coś się posypało, i właśnie wtedy łatwiej przyjąć pomoc.
Utrata czasu i odłączenie częściej wskazują na dysocjację.
Każdy może mieć słabszą pamięć po stresie. Co innego, gdy luki wracają, są powtarzalne i rozbijają codzienne życie. Wtedy nie czekaj, tylko sprawdź to u specjalisty.
Co robić, jeśli martwię się o siebie lub kogoś bliskiego?
Działaj prosto. Najpierw rozmowa, spokojna, bez ocen. Potem kontakt z lekarzem rodzinnym, psychiatrą albo psychologiem. W Polsce pomoc w kryzysie da się uzyskać też w trybie pilnym, na izbie przyjęć lub w szpitalu. A gdy jest ryzyko dla życia lub zdrowia, dzwoń na 112 albo 999.
Jeśli ktoś mówi rzeczy urojeniowe, nie wdawaj się w kłótnię. Powiedz, że słyszysz jego strach. Zapytaj o bezpieczeństwo. Zaproponuj, że pójdziecie po pomoc razem.
Schizofrenia a osobowość rozdwojona to dwa różne pojęcia, a mylenie ich robi zamęt i szkodzi. Ja trzymam się prostego planu: rozpoznaj sygnały, nie oceniaj, idź po diagnozę. Jeśli coś Cię niepokoi, zrób pierwszy krok dziś, nawet mały. Nie jesteś z tym sam lub sama, a wsparcie może zacząć się od jednej rozmowy.
