Czym jest spłycenie afektu w schizofrenii?

Czym jest spłycenie afektu w schizofrenii?

Pamiętam moment, gdy usłyszałem świetną wiadomość, a bliska mi osoba tylko skinęła głową. Bez uśmiechu, bez iskry w oczach. Złapałem się na myśli: „Czy jej w ogóle zależy?”. To boli, bo w domu liczę na reakcję, na choćby mały sygnał.

Dziś patrzę na to inaczej. Wyjaśnię, czym jest spłycenie afektu w schizofrenii, jak je rozpoznaję na co dzień, czym różni się od depresji i jak wspieram bez dociskania.

Czym jest spłycenie afketu w schizofrenii i jak wygląda na co dzień?

Najprościej, to sytuacja, w której emocje słabiej widać na zewnątrz. Twarz ma mniej mimiki, głos bywa monotonny, gestów jest mało. Kontakt wzrokowy potrafi się skrócić, a odpowiedzi stają się krótkie… Co ważne, to nie musi znaczyć pustki w środku.

W praktyce widzę to tak: coś, co mnie porusza, u drugiej osoby nie wywołuje widocznego „aha!”. Dobre wieści i trudne wieści mogą brzmieć, jakby miały podobną wagę. I właśnie to jest podstępne. Bo łatwo uznać, że ktoś jest obojętny, a to często jest trudność w okazywaniu, nie brak uczuć.

Zasada, której się trzymam: nie zgaduję intencji po minie.

Typowe sygnały w domu, na które ja zwracam uwagę

  • spokojny, jednostajny ton głosu,
  • mało uśmiechu, kamienna twarz,
  • ubogie gesty, sztywna postawa,
  • krótkie odpowiedzi, mało spontanicznych komentarzy,
  • brak reakcji na żarty,
  • „cisza” w sytuacjach, gdzie zwykle widać emocje.

Liczy się czas. Jeśli trwa to tygodniami, wtedy zapala mi się lampka, a nie po jednym gorszym dniu.

Co spłycenie afektu nie oznacza, mity które mnie myliły…

To nie jest lenistwo i złośliwość. To nie jest „kara ciszą” ani dowód braku miłości. Poza tym stres, lęk i zmęczenie potrafią to nasilać, więc obraz bywa zmienny.

Spłycenie afektu a depresja, jak nie pomylić przyczyn?

W depresji częściej widzę przytłaczający smutek, poczucie winy, beznadzieję. Czasem dochodzi płaczliwość albo wyraźne „nie mam siły”. Przy spłyceniu afektu dominuje co innego: mało ekspresji, nawet gdy temat jest ważny.

Bywa też miks. Depresja i objawy schizofrenii mogą współistnieć, dlatego nie lubię prostych etykiet. Do tego dochodzą leki, które czasem dają uspokojenie i spowolnienie. Nie panikuję, tylko sprawdzam fakty.

Pytania, które sobie zadaję, zanim wyciągnę wnioski

  • Czy ona coś czuje, tylko nie umie tego pokazać?
  • Czy zmienił się sen, apetyt albo energia?
  • Czy to trwa tygodniami, czy chwilę?
  • Czy doszły inne objawy schizofrenii?
  • Czy ostatnio zmieniano dawkę leków?

Zapisuję obserwacje w notatniku. To mi ratuje pamięć i rozmowę z lekarzem.

Jak wspierać bliską osobę, kiedy emocje są przyciszone?

Stawiam na prostotę. Mówię krótkimi zdaniami i daję czas na odpowiedź. Zamiast „Co czujesz?”, częściej pytam zamknięcie: „Chcesz teraz herbatę, czy wodę?”. Wprowadzam małą rutynę, krótki spacer, wspólny posiłek, stałe godziny. Chwalę mikro-kroki, bo one budują ruch.

Nie cisnę na uśmiech. Nie robię testów typu „no powiedz coś!”. Działa za to spokojna obecność i jasny komunikat: „Jestem obok, możemy pogadać, jak będziesz gotowy”.

Jednocześnie pilnuję granic. Odpoczynek, sen, rozmowa z kimś z rodziny lub grupą wsparcia, to nie egoizm, tylko paliwo.

Kiedy proszę o pomoc specjalisty i jak się przygotowuję do wizyty

Reaguję szybko przy nagłym pogorszeniu, myślach samobójczych, rezygnacji z jedzenia lub picia, nowych urojeniach albo omamach, wyraźnym „odcięciu” od kontaktu. Na wizytę biorę notatki, listę leków, konkretne przykłady sytuacji i pytania. Zgłaszam to lekarzowi prowadzącemu, bo objawy negatywne wymagają planu i wsparcia.

Spłycenie afektu to objaw, nie wybór. Nie mówi mi, że ktoś nie czuje, ani że przestał kochać. Dlatego obserwuję spokojnie, rozmawiam bez nacisku i proszę o pomoc, gdy coś się zmienia. Najważniejsze, to trzymać się faktów i działać krok po kroku. Ja też to robię, konsekwentnie, bo spłycenie afektu da się oswoić mądrą rutyną i dobrą opieką.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Scroll to top