Co dobrego może Cię spotkać?

Co dobrego może Cię spotkać?

Co dobrego może Cię spotkać?  Przejdę od razu do sedna.

I szczerze mówiąc, schizofrenia to nie dar; to nie inny sposób myślenia, który można by streścić w jednym zdaniu na Instagramie. Nie jest też romantycznym stereotypem szalonego artysty. To choroba. Poważna. Czasem brutalna. Czasem cicha jak kurz na meblach.

A jednak – i tu właśnie proste wyjaśnienia stają się niewygodne – coś dobrego może Ci się przydarzyć. Nie z powodu schizofrenii, ale poprzez życie z nią. To ważne rozróżnienie. Wiecie co? Ja też długo tego nie rozumiałam.

Piszę to jako ktoś, kto każdego dnia zmaga się ze swoimi myślami. Ktoś, kto nauczył się odróżniać „To ja” od „To choroba”. I ktoś, kto wie, jak bardzo zmienia się perspektywa, gdy nie ma innego wyjścia, jak nauczyć się żyć naprawdę uważnie.

Po pierwsze, obalmy mit (bo bez niego nie da się żyć).

Schizofrenia nie wygląda tak, jak w filmach.

Nie chodzi o posiadanie dwóch osobowości.

To nie oznacza, że ​​jesteś wiecznie psychotyczny. I nie czyni to z natury ludzi niebezpiecznymi.

W rzeczywistości objawia się zaburzeniami myślenia (dezorganizacja, uczucie przytłoczenia lub pustki), objawami pozytywnymi (halucynacje i urojenia), objawami negatywnymi (apatia, anhedonia), zaburzeniami poznawczymi, zaburzeniami pamięci roboczej i trudnościami z koncentracją, a także skrajnym wyczerpaniem psychicznym.

I oto kluczowa kwestia: wszystko to zmienia się z czasem. Jest płynne. Czasami czujesz się lepiej, czasami gorzej. Choroba nie jest stanem stabilnym – to proces. Wpływa to na wszystko, co następuje później.

Jakie są zalety? Zacznijmy od rzeczy, które staną się jasne dopiero znacznie później.

Nie będzie taniej narracji w stylu schizofrenia czyni Cię wyjątkowym.

Ale będzie coś prawdziwego.

Uczysz się być brutalnie szczerym wobec siebie.

W końcu nie możesz już udawać.

Nie możesz już mieć nadziei, że sprawy same się ułożą.

Kiedy uświadamiasz sobie, jak bardzo niedobór snu, stres czy spożycie alkoholu mogą cofnąć Cię o miesiące, zaczynasz słuchać siebie inaczej. Nie z perspektywy motywacyjnej, ale biologicznej.

U mnie wygląda to tak:

  • Zauważam, kiedy moje myśli zaczynają się rozpadać.
  • Wyczuwam, kiedy moje emocje słabną.
  • Rozpoznaję, kiedy muszę zwolnić i nie forsować się zbytnio.

To nie jest intuicja z podręczników rozwoju. To wymuszona samoświadomość. Taka, która zostawia ślad.

Twoje „nie” nabiera znaczenia…

Osoby ze schizofrenią często słyszą:

  • „Weź się w garść!”
  • „Inni mają się o wiele gorzej”.
  • „Po prostu myśl pozytywnie”.

Najpierw próbujesz się z tym pogodzić. W kółko. A potem przychodzi moment, kiedy po prostu nie możesz już.

Schizofrenia i wrażliwość…

Jest słowo, które wciąż powraca jak echo: wrażliwość.

I może być niebezpieczne.

Ponieważ wrażliwość to nie tylko empatia i „czucie czegoś więcej”.

To także:

  • łatwe przytłoczenie,
  • silne reakcje emocjonalne,
  • głęboka analiza rzeczy, których inni nie dostrzegają.

Schizofrenii zazwyczaj towarzyszą zaburzenia układu nerwowego. Świat nie jest już postrzegany precyzyjnie. Wszystko jest głośniejsze, wyraźniejsze, bardziej poważne. Ale – i tu jest haczyk – jeśli nauczysz się sobie z tym radzić, ta właśnie cecha może stać się nawet atutem.

W bezpiecznych warunkach (terapia, stabilizacja lekowa, higiena psychiczna) staje się atutem.

W psychologii określa się to jako wysoką czujność poznawczą.

I co jeszcze? Postrzeganie czasu ulega zasadniczej zmianie.

W przypadku przewlekłej choroby psychicznej czas nie płynie już liniowo.

Nie ma już prostego celu „teraz-wtedy”.

Występują:

  • Fazy stabilizacji,
  • Nawroty,
  • Wyzdrowienia,
  • Ponowne starty,
  • Ponowne starty za kolejnymi startami.

Na początku jest to frustrujące. Później… przychodzi cierpliwość. Nigdy sama z siebie.

Przestajesz gonić za iluzjami.

Pełnoetatowa kariera? Idealna produktywność? Ciągły rozwój bez przerw? Czy to brzmi znajomo? Schizofrenia brutalnie podważa te pojęcia. I wiesz co? To boli. Ale też wyzwala.

O lekach:

Tak, leki są trudne. Tak, naprawdę. Tak, czasami nie czujesz się „do końca sobą”.

Ale także – i trzeba to powiedzieć – tworzą przestrzeń, w której mogą pojawić się wszystkie dobre rzeczy.

Leki nie odbierają osobowości. Usuwają hałas.

A cisza, jakkolwiek nieznana na początku, może przynieść ulgę.

Co pozytywnego może ci się przydarzyć w związkach?

Schizofrenia wystawia ludzi na próbę. Pośród ciągłego cierpienia, niektórzy zachowują dystans. A jednak są autentyczni.

Ale właśnie dzięki temu masz szansę znaleźć zdrowszą definicję rozwoju.

Czym jest dobra praca?

Dobra praca nie zawsze oznacza:

  • Pracę na pełen etat,
  • Otwarte biuro,
  • Presję,
  • Kulturę ciągłej dostępności.

Dla mnie dobra praca to taka, która:

  • nie destabilizuje,
  • oferuje przewidywalność,
  • pozwala ustalić własne tempo pracy,
  • nie zmusza do ciągłego ukrywania objawów.

Często oznacza to:

  • pracę zdalną,
  • pracę freelancerską,
  • pracę twórczą,
  • role analityczne lub pomocnicze,
  • czasami nawet rentę i pracę w niepełnym wymiarze godzin bez wstydu.

A oto ważne zdanie, które musiałem stopniowo przyswoić:

Wartość nie jest definiowana przez produktywność.

To nie kreatywność – dar choroby – ale przestrzeń pozostawiona przez szaleństwo.

Tak, wiele osób ze schizofrenią ma skłonności twórcze.

Nie, to nie znaczy, że choroba „obdarza talentem”.

Choroba usuwa filtr. A kiedy filtr powraca (poprzez leczenie), pozostaje coś dziwnego: zdolność do tworzenia powiązań.

Użyj wyobraźni. Nie opieraj się jej.

Halucynacje i urojenia nie są synonimami kreatywności.

Ale żywa wyobraźnia, symboliczne myślenie i metafory już tak. Jeśli jesteś stabilny: Pisanie nadaje sens światu, rysowanie uwalnia napięcie, muzyka lub programowanie wciąga Cię w bezpieczny tunel skupienia. Kreatywność nie jest romantyczna. To narzędzie dla zdrowia psychicznego.

Uczysz się doceniać nudę i rutynę.

Rutyna to nie kaftan bezpieczeństwa. Rutyna to siatka bezpieczeństwa. Regularne pory:

  • Sen,
  • Jedzenie,
  • Leki,
  • i aktywność.

Nawrotu nie należy postrzegać jako porażki. Co prawda, ta wiadomość może brzmieć jak coś, co można usłyszeć w poradni, ale ja też miałem wątpliwości.

Jednak po latach, zastanawiając się nad nią, zdałem sobie sprawę, że to jedno z najprawdziwszych stwierdzeń w całym tym zamieszaniu.

Schizofrenia to choroba charakteryzująca się nawrotami. To kliniczna rzeczywistość, a nie osobista słabość. Każdy, kto mówi: „Jeśli się wystarczająco postarasz, to się nigdy więcej nie powtórzy”, nie rozumie natury tego zaburzenia.

Nabywasz zdolność do szybkiego reagowania, a nie tylko gaszenia pożarów.

Najważniejszą zmianą, jaka przychodzi z doświadczeniem, jest umiejętność jednoczesnego zachowania czujności i spokoju.

Z czasem zaczynamy rozpoznawać oznaki zbliżających się problemów:

  • Pogarszająca się jakość snu,
  • Narastający sceptycyzm,
  • Gwałtownie zmieniające się myśli lub uczucie pustki,
  • Izolacja społeczna,
  • Niezwykłe znaczenia przypisywane małym przedmiotom.

Zamiast:

„Nieważne, po prostu przesadzam”.

Może powinieneś powiedzieć:

„Rozumiem, to wskazówka. Badamy to”.

Skontaktuj się z psychiatrą. Dostosuj swoją terapię. Zadbaj o odpowiednią ilość snu. Unikaj bodźców.

Bez teatralności i bez wstydu. Bez udawania, że ​​już „pokonałeś”.

Jeśli doczytałeś do tego miejsca, prawdopodobnie już wiesz, że nie chodzi o przedstawianie schizofrenii jako daru.

To nie to.

Życie z chorobą może jednak przynieść doświadczenia, których wiele osób rzadko doświadcza:

  • głęboką samoświadomość,
  • umiejętność znajdowania czasu dla siebie,
  • autentyczne relacje,
  • odwagę do wyrażania sprzeciwu poprzez „nie”,
  • prawdziwą empatię dla innych.

Istnienie poza automatycznym funkcjonowaniem.

Nie powinno być to postrzegane jako zaleta choroby.

To są konsekwencje przetrwania.

Gdybyś mnie teraz zapytał:

Czy wolałbyś być wolny od schizofrenii?

Moja odpowiedź brzmiałaby: Tak. Bez wahania.

Ale gdybyś mnie zapytał:

Czy twoje obecne życie ma w ogóle jakiś sens?

Odpowiedź brzmiałaby:

Rzeczywiście. Wyjątkowe. Bardziej wymagające. A jednak autentyczne.

Jeśli w ogóle osiągasz cokolwiek pozytywnego, to jest to umiejętność świadomego życia, a nie tylko egzystowania jak masy.

Nie bez cierpienia.

Ale musisz to robić zgodnie z własną wizją.

Ironią jest to, że ta pewność przewyższa pewność większości ludzi na świecie.

Co dobrego może Cię spotkać, gdy chorujesz?

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Scroll to top